“Szalej i Srebro” – T. Kingfisher

Baśń dla dorosłych z odrobiną grozy i kotem, którego nie da się nie pokochać

Są autorzy, po których książki sięga się wtedy, gdy ma się ochotę na coś konkretnego. I są tacy, po których sięga się wtedy, gdy po prostu chce się mieć pewność, że czeka nas dobra historia. Dla mnie T. Kingfisher zdecydowanie należy do tej drugiej grupy.

„Szalej i Srebro” to kolejna powieść, która przypomina, dlaczego tak wielu czytelników uwielbia jej twórczość. Jest tu baśniowy klimat, sympatyczni bohaterowie, odrobina humoru, szczypta romansu i całkiem sporo mroku czającego się tuż za lustrem.

O czym jest ta historia?

Anja jest uzdrowicielką, która specjalizuje się w czymś dość nietypowym – truciznach. Nie dlatego, że chce ich używać, ale dlatego, że próbuje znaleźć sposoby na ich leczenie. Regularnie testuje różne substancje na sobie, poszukując antidotów tam, gdzie inni dawno się poddali.

Jej spokojne życie zostaje wywrócone do góry nogami, gdy król prosi ją o pomoc. Jego córka, księżniczka Snow, zapada na tajemniczą chorobę, której nikt nie potrafi wyjaśnić.

Anja trafia na dwór, gdzie szybko okazuje się, że problem jest znacznie bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. A kiedy odkrywa sekret ukryty po drugiej stronie magicznych luster, sprawy stają się naprawdę dziwne.

I właśnie wtedy książka pokazuje swoje najlepsze oblicze.

Baśń inspirowana Królewną Śnieżką, ale zupełnie inna

Jeśli spodziewacie się klasycznego retellingu „Królewny Śnieżki”, warto od razu zaznaczyć: to nie ten przypadek.

Owszem, znajdziemy tu księżniczkę o imieniu Snow, lustra i kilka subtelnych nawiązań do znanej baśni. Jednak T. Kingfisher bardzo szybko podąża własną ścieżką i tworzy historię, która ma własną tożsamość.

To właśnie jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w jej książkach. Autorka bierze znane motywy, a następnie przekształca je w coś świeżego i zaskakującego. Dzięki temu nawet czytelnik doskonale znający pierwowzór nie będzie wiedział, dokąd zaprowadzi go fabuła.

Anja – bohaterka, której nie sposób nie kibicować

T. Kingfisher ma wyjątkowy talent do tworzenia protagonistek, które wydają się zwyczajnymi ludźmi wrzuconymi w niezwykłe okoliczności.

Anja nie jest wojowniczką, wybranką losu ani legendarną “malutką, kruchutką” bohaterką. Jest inteligentną kobietą, która kocha swoją pracę, ufa nauce bardziej niż magii i próbuje rozwiązywać problemy metodą prób i błędów.

Jej pragmatyczne podejście do świata sprawia, że nawet najbardziej absurdalne wydarzenia wydają się wiarygodne. A kiedy wokół zaczynają dziać się rzeczy coraz bardziej niepokojące, jej zdrowy rozsądek staje się dla czytelnika doskonałym punktem odniesienia.

Lustra, które zdecydowanie nie powinny istnieć

Największą gwiazdą tej powieści jest jednak świat ukryty za lustrami.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo odkrywanie jego tajemnic to ogromna część przyjemności płynącej z lektury. Powiem jedynie, że autorka stworzyła miejsce jednocześnie fascynujące, niepokojące i niezwykle pomysłowe.

To właśnie tutaj baśń zaczyna mieszać się z horrorem.

Kingfisher ma wyjątkową umiejętność budowania atmosfery grozy bez potrzeby epatowania brutalnością. Czasem wystarczy dziwne odbicie, niepokojący uśmiech albo poczucie, że coś jest nie tak, choć trudno wskazać dlaczego.

Efekt? Kilka scen naprawdę potrafi wywołać dreszcze.

Humor, romans i kot, który kradnie show

Mimo mroczniejszych momentów „Szalej i Srebro” pozostaje książką niezwykle ciepłą.

Dialogi są pełne charakterystycznego dla autorki humoru, który rozładowuje napięcie dokładnie wtedy, gdy jest to potrzebne. Szczególnie dobrze wypadają interakcje Anji z królewskimi strażnikami, a zwłaszcza z Javierem – małomównym, stoickim ochroniarzem.

Nie zabrakło również subtelnego wątku romantycznego. To jeden z tych romansów, które rozwijają się naturalnie i nie dominują fabuły, ale skutecznie dodają historii uroku.

No i oczywiście jest Grafitek.

Jednooki kot, który pomaga wyłącznie wtedy, kiedy sam ma na to ochotę. Jak przystało na kota, nie przejmuje się niczyimi planami i regularnie przypomina wszystkim, kto naprawdę rządzi w tej historii.

Jestem przekonana, że wielu czytelników pokocha go równie mocno jak głównych bohaterów.

Dlaczego ta książka działa tak dobrze?

Sekret tkwi w równowadze.

„Szalej i Srebro” jest jednocześnie przygodą fantasy, baśnią, historią detektywistyczną, lekkim romansem i opowieścią grozy. Każdy z tych elementów otrzymuje dokładnie tyle miejsca, ile potrzebuje.

Nie ma tu niepotrzebnych dłużyzn, a zagadki związane z chorobą Śnieżki oraz tajemnicą luster okazują się znacznie bardziej pomysłowe, niż początkowo można przypuszczać.

To jedna z tych książek, które czyta się… po prostu przyjemnie.

Czy warto przeczytać?

Zdecydowanie tak.

„Szalej i Srebro” to idealna propozycja dla osób, które lubią baśniowe klimaty, nietypowe światy i bohaterów, z którymi można spędzić kilka naprawdę przyjemnych wieczorów.

To historia pełna magii, humoru i tajemnic, która potrafi być jednocześnie urocza i niepokojąca. T. Kingfisher po raz kolejny udowadnia, że doskonale wie, jak opowiadać baśnie dla dorosłych – takie, które zachowują dziecięcy zachwyt, ale nie boją się zajrzeć w mrok.

A jeśli kochacie książki z charakterystycznymi kotami, nietypowymi bohaterkami i magicznymi lustrami, to naprawdę trudno o lepszy wybór.