“Zofiówka. Przebudzenie zła” – Justyna Jelińska

Są książki, które próbują na siłę zrewolucjonizować gatunek, i są takie, które po prostu dostarczają solidnej rozrywki. “Zofiówka. Przebudzenie zła” zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To horror oparty na dobrze znanym schemacie: grupa młodych ludzi, opuszczone miejsce z mroczną historią i coś, czego zdecydowanie nie powinni byli budzić. Brzmi znajomo? Oczywiście. Ale czy to źle? Moim zdaniem – absolutnie nie.

Urbex, found footage i opuszczony szpital – brzmi jak przepis na dobrą zabawę.

Fabuła jest prosta i od początku wiadomo, czego można się spodziewać. Ekipa youtuberów zajmująca się eksploracją opuszczonych miejsc wybiera się do legendarnej Zofiówki – dawnego szpitala psychiatrycznego w Otwocku. Miejsce od lat obrasta historiami o zjawiskach paranormalnych, tajemniczych rytuałach i niewyjaśnionych wydarzeniach. Początkowo wszystko wygląda jak kolejny materiał na kanał, ale szybko okazuje się, że tym razem ktoś – albo coś – ma wobec nich własne plany.

To klasyczny horror z wyraźnymi inspiracjami filmami w klimacie found footage. Jeśli lubicie produkcje, w których grupa śmiałków wchodzi tam, gdzie zdecydowanie nie powinna, poczujecie się tu jak w domu.

Klimat, który potrafi zacisnąć pętle na szyi.

W polskiej literaturze wciąż bardzo brakuje historii osadzonych w klimacie urbexu i found footage – to motyw od lat świetnie sprawdzający się w kinie, w książkach jednak pojawia się naprawdę rzadko. Właśnie dlatego cieszę się, że autorka postawiła na taki kierunek. Nawet jeśli korzysta z dobrze znanych schematów grozy, robi to w świecie, którego polscy autorzy nie eksploatują zbyt często. I już za samą próbę należy się uznanie.

Autorka od początku wrzuca czytelnika w wir wydarzeń – dynamiczna akcja sprawia, że trudno się nudzić, choć momentami właśnie przez to zabrakło mi odrobiny większego budowania napięcia. Chętnie spędziłabym więcej czasu w pustych korytarzach Zofiówki, zanim wydarzenia nabrały takiego tempa.

Choć książkę czytało mi się naprawdę dobrze, nie obyło się bez kilku zgrzytów. W pewnym momencie historia nabiera takiego tempa, że chwilami trudno nadążyć za wszystkim, co dzieje się wokół bohaterów. Miałam też wrażenie, że kilka ciekawych motywów zostało jedynie zasygnalizowanych, zamiast zostać lepiej rozwiniętych. Szkoda, bo potencjał był naprawdę spory. Nie zmienia to jednak faktu, że jako lekka, wakacyjna lektura grozy sprawdza się naprawdę dobrze.

Dla kogo jest ta książka?

Jeśli lubicie horrory w stylu filmów o nawiedzonych miejscach, eksplorację opuszczonych budynków, miejskie legendy i paranormalne historie, to “Zofiówka. Przebudzenie zła” powinna przypaść Wam do gustu. Nie jest to książka, która wywróci gatunek do góry nogami, ale potrafi zapewnić kilka godzin bardzo przyjemnej rozrywki.

Podsumowanie

Nie każda historia musi być odkrywcza, żeby dobrze się ją czytało. “Zofiówka. Przebudzenie zła” stawia na sprawdzony horrorowy schemat, dorzuca do niego klimat opuszczonego szpitala i motyw urbexu, który w polskich książkach nadal jest rzadkością. W efekcie dostajemy szybką, wciągającą i bardzo filmową opowieść. Jeśli lubicie filmy w stylu Grave Encounters, jestem pewna, że nie pożałujecie zakupu!